niedziela, 14 października 2012

Rozdział 12:YOU




Z perspektywy Heven



 Dobrze postąpiłam- wmawiałam sobie te słowa przez płacz. Wybór kazał mi zawrócić i może spróbować życia z Louisem. Ale Przeznaczenie kazało mi odejść , a że dzięki przeznaczeniu poznałam Louisa i cała resztę to jestem mu coś winna. Wyjadę urodzę dziecko skończę studia i będę żyć już do końca życia w szczęściu. Co ja wygaduje moje życie to totalna porażka Bez Pana marchewki nie mam życia.
- Jeszcze się pogodzicie -zaczął rozmowę taksówkarz
- Raczej nie..
- Co zrobił - zapytał facet zaglądając w tylnie lusterko
- On nic to ja zrobiłam, znaczy on po części ale to i tak moja wina
- Mogę się dowiedzieć o co chodzi no chyba że nie chcesz
- Jestem z nim w ciąży a on jest sławny i nie chce mu zniszczyć życia ani kariery
- A jeśli można spytać kto to
- On -pokazałam na plakat promujący nową płytę chłopaków
- Moja córka ich kocha
Resztę drogi przemilczeliśmy, zapłaciłam za przejazd.
- Mogę mieć jeszcze jedno pytanie
-Tak pytaj śmiało - Jak pan sądzi życiem kieruje wybór czy przeznaczenie ?
- Ciężkie pytanie ale wiem kto zna odpowiedz na to pytanie
- Tak kto to taki
- Tylko nie mów tego nikomu..
- Obiecuje
-TY
Dzięki za pomoc właśnie o to chodzi o to że nie znam odpowiedzi na to pytanie. Wkurzyła mnie odpowiedz tego taksówkarza. Ale może on ma racje przecież nikt za mnie nie podejmie decyzji, wzięłam walizki i weszłam na lotnisko. Strasznie długo trwała odprawa chyba ze 100 osób przede mną stało.
Z perspektywy Louisa
Jechałem jak nienormalny. Tak strasznie zależało mi na tej dziewczynie a do tego nosi nasze dziecko. W ogóle skąd ona wpadła na pomysł że dziecko zepsuje mi karierę a nawet jeśli to mogę zrezygnować z kariery dla niej i dla naszego dziecka. Nie mogę teraz zostawić swojej marchewkowej królowej, jest dla mnie wszystkim. Shit niewierze korek nigdy w życiu nie zdążę.



Z perspektywy Harrego
Obudziłem się ale to był inny poranek od innych miałem swoją ukochaną osobę obok siebie. Leżała tu ona miłość mojego życia. Wstałem tak aby nie obudzić Luizy. Więc podsumowując Louis jest z Heven, Zayn z Rebeccką a Ja z Luizą. A Liam i Niall cóż Niall chyba startuje do Vicki a Liam i to jest właśnie podejrzane Liam nie startuje do Mel a byli by parą idealną ale cóż może trzeba poczekać Nasz Liam jest trochę nieśmiały i nie wie jak do niej zagadać a do tego nie dawno rozstał się z Danielle. Później o tym pomyśle, teraz zrobię wszystkim śniadanie. Nie chwaląc się jestem całkiem niezłym kucharzem. Zrobienie śniadania trochę mi zajęło w końcu jest nas 10 osób to trochę dużo. Podczas gdy smażyłem jajecznice na dół zeszła Luiza i Mel gadały o czymś ale nie wtrącałem się postanowiłem ze to nie moja sprawa.
-Hej Kochanie - podeszła do mnie Luiza i pocałowała w policzek
-Ach ta miłość – rozmarzyła się Mel
-No - i pocałowałem Luizę w policzek
-Zazdroszczę wam ,mnie nikt nie chce
-Jak to a Liam - zapytała ze zdziwieniem moja dziewczyna
-Chyba go nie interesuje próbowałam z nim poflirtować ale on za każdym razem był gdzie indziej
-Dobra powiem wam. Pamiętacie Daniell dziewczynę Liama niedawno z nią zerwał ponieważ nie mieli dla siebie czasu. A Liam ciągle o niej myśli, teraz i tak jest dobrze niedawno nawet nie wychodził z pokoju nic nie jadł było z nim naprawdę źle.
-Przykro mi nie wiedziałyśmy
-Wszyscy próbowaliśmy go pocieszyć ostatnio uśmiechnął się kiedy pierwszy raz cię zobaczył - zwróciłem się do Mel
- Naprawdę myślałam ze go nie interesuje...
- Kto się tobą nie interesuje -wparował do kuchni Liam
- Nie nikt - dziewczyna stanowczo posmutniała Liam gdy to zobaczył przytulił ją
-Dziękuje - uśmiechnęła się
Ja widząc ze zaczyna iskrze porwałem Luizę i wyciągnąłem ją do salonu i na drzwiach od kuchni napisałem nie przeszkadzać.
- Wiec co dziś robimy moja dziewczyno- uśmiechnąłem się do niej znacząco i zacząłem całować ja po szyi
-Może obejrzymy film albo zrobimy twitcama mam pomysł pojeździmy na rowerach po parku
-Dobra tylko pójdę obudzić resztę na śniadanie bo jak ich nie przypilnujesz to nie zjedzą i się zmarnuje
-Ja idę się ubrać

 Z perspektywy Luizy
Poszłam na górę wybrałam to  . Weszłam do łazienki  umyłam się i owinęłam w ręcznik.
-Jezu Harry wystraszyłeś mnie
-Przepraszam nie chciałem, idę się umyć wkroczył do łazienki dając mi całusa w policzek
Ubrałam się. Położyłam się na łóżku i włączyłam laptopa. Przeglądałam właśnie facebooka aż usłyszałam przepiękny głos Harry śpiewającego swoją ulubioną piosenkę  Free Fallin - John Mayer  jego głos był święty. Pamiętam jak poznałam One Direction włączyłam radio i akurat leciała solówka Harrego w WMYB. Jak się mówi że jest miłość od pierwszego spojrzenia to ja się zakochałam od pierwszego usłyszenia.
-A nie widziałaś nigdzie Louisa i Heven
-Nie a czemu pytasz
-Bo nie było ich w sypialni
-Nie nic nie wiem, ciekawe gdzie się podziali
-Może zadzwonię do Louisa
Harry wybrał szybko numer  i zadzwonił widać było po nim że jest zdenerwowany.
-Nie odbiera, a jeśli coś się stało
-Poczekaj zapytam Rebeccki może ona coś wie
Zeszliśmy z Harrym Jak najszybciej na dół
Z perspektywy Rebeccki


Wszyscy oprócz Harrego, Luizy, Louisa i Heven jedliśmy śniadanie zrobione przez Loczka było naprawdę dobre śmieliśmy się żartowaliśmy. Po chwili do kuchni z poważnymi twarzami wbiegł Harry i Luiza
-Czy któreś z was widziało dzisiaj Heven albo Louisa
-Nie - odpowiedzieliśmy zgodnym tłumem
-Nic wam nie mówili że mają jakieś plany albo coś w tym stylu
-Co się w ogóle dzieje
-Louis nie odbiera telefonu oboje nie dają znaku życia – odparł bardzo zdenerwowany Harold
-Poczekajcie zadzwonię do Heven – nagle się wyrwałam
Miałam numer siostry na szybkim wybieraniu. Jeden sygnał nic , trzeci sygnał nic i poczta głosowa.
-Coś chyba się naprawdę stało. Moja siostra nie odbiera a nigdy się nie zdarza że go nie odbiera. Tylko w tedy nie odbiera telefonu gdy jest w depresji po zerwaniu z chłopakiem albo gdy coś się naprawdę stało.
-Myślicie że zerwali – zaczął myśleć Liam
-Nie Louis ją za bardzo kocha – zaprzeczył Zayn
-W takim razie co się stało – powiedziała na głos Mel to co wszyscy myśleli
Nikt nie wiedział co się stało, wszyscy byli zmartwieni niby nie wiadomo od kiedy ich nie ma ale to dziwne że nie odbierają telefonów ani nie dają znaku życia.

 Szarymi zajebistymi paczydełkami Louisa
Po staniu w ogromnym  korku . Dotarłem pod lotnisko oczywiście miejsce to był cud ale mi los sprzyjał i zaparkowałem od razu. Wypadłem jak oparzony z samochodu miałem jeszcze tycią nadzieje że ją spotkam. Jak najszybciej do odprawy.  Nie ma jej spóźniałem się, moje życie odleciało  i nigdy nie wróci.
Z perspektywy Heven
Miła Pani przede mną zajęła mi miejsce w kolejce do odprawy a ja mogłam spokojnie pójść kupić sobie kawę. Zapłaciłam za kawę i wyszłam. I szok Louis nie to nie możliwe mózg płata mi figle. Odwróciłam się nagle ktoś zaczął krzyczeć moje imię, i brzmiał jak Louis czy to mógł być naprawdę on. Odwróciłam się a przede mną stał mój pan marchewka on prawdziwy z krwi i kości.
-Louis przepraszam – rzuciłam się na niego cała zapłakana
-Za co? Za to że urodzisz mi pięknego dzidziusia za to nie możesz mnie przepraszać
-Louis nie mogę musze wyjechać przecież zniszczę ci karierę mamy dopiero po dwadzieścia lat – zaczęłam coraz bardziej płakać
-Dziewczyno co ty za głupoty opowiadasz nikogo nie będę kochać mocniej nisz was kariera się nie liczy
-Naprawdę
-Naprawdę chodź do domu pewnie się martwią co się z nami stało , no chyba że się jeszcze nie skapnęli że nas nie ma


Mam nadzieje że wam sie podoba Nstępny rozdział =
10 komentarzy

piątek, 29 czerwca 2012

Rozdział 11


Tydzień później

Z perspektywy Heven

Czuje się okropnie. To pewne przez to że Lou wpadł na debilny pomysł aby się kąpać a było strasznie zimno, ale i tak kocham tego mojego małego debilka. Najgorsze jest to że czuje się nie najlepiej a dziewczyny zaprosiły chłopaków na maraton filmowy ale może widok mojego pana marchewki poprawi mi samopoczucie. Trzeba by się teraz trochę ogarnąć. O nie znowu nudności może coś zjadłam. Dobra Heven nie możesz cały czas leżeć w łóżku musisz się ogarnąć i żyć dalej przecież jedna głupa choroba nie zmieni mojego życia( a właśnie że zmieni

-Halo czy ktoś tu jest-wykrzyczał mój chłopak wpadając do mojego pokoju

-Tak w łazience-odparłam

-Dobry-powiedział Lou wchodząc i przytulając mnie od tyłu

-Hej-odwróciłam się i pocałowałam go

-Słabo wyglądasz, dobrze się czujesz-spytał z troską w głosie

-Nie zbyt non stop wyemituje i czuje się w ogóle tak źle

-Musisz iść do lekarza

-Dobra pogadam z moją koleżanką akurat ma praktyki w jakiejś przychodni

-To bardzo dobrze

Ubrałam się:

Zadzwoniłam do Alex i umówiłam się do niej za 15 minut, wepchnęła mnie pomiędzy jakieś babki, poszłam tam z Lou byliśmy za wcześnie więc czekaliśmy, Boo Bear był jakiś taki smutny

-Co się stało?-zapytałam łapiąc go za rękę

-Po jutrze wyjeżdżamy w trasę na miesiąc-odpowiedział

-Kochanie, to tylko miesiąc, przecież są telefony i skaype i taki różne damy radę-w tym momencie zostałam wezwana do gabinetu

-Hej, Alex-powiedziałam do niebieskookiej blondynki

-Hej Heven, siadaj-powiedziała wskazując  krzesło naprzeciwko biurka

-Co cię do mnie sprowadza-spytała-zawsze byłaś okazem zdrowia

-Wiesz ostatnio strasznie źle się czuje i mam nudności, głowa mnie boli i takie różne

-Dobra to cię zbadam i zrobię USG, może to grypa żołądkowa- zbadała mnie i zrobiła Usg wszystko trwało jakieś 15 minut bo musiałam poczekać bo przeglądała jakieś papiery

-No Heven tak jak mówiłam jesteś okazem zdrowia-powiedziała czytając wyniki badań

-To dlaczego przez ten tydzień tak okropnie się czułam-powiedziałam bardziej zdenerwowana

-Hev jesteś na 2 roku medycyny a nie wiesz czego masz objawy, nudności złe samopoczucie-powiedział śmiesznie unosząc brew

-O mój boże, Alex powiedz że to nie prawda ja nie mogę być w ciąży-popatrzyłam na nią oczekująco

-To prawda, to z tego co widzę pierwszy tydzień-wtedy wyszłam z gabinetu

-I co?-spytał Lou, przecież nie mogę mu powiedzieć że jestem z nim w ciąży to zniszczy jego karierę

-To zwykłe zatrucie pokarmowe- skłamałam pierwszy raz w życiu-To co wracamy bo zaraz przyjdą chłopcy na maraton-złapałam go za rękę i poszliśmy w stronę domu

Z perspektywy Luizy:

Chłopaki przychodzili na maraton. Musiałyśmy wszystko przygotować same bo Heven zmyła się gdzieś z Lou. Byłam gotowa powiedzieć Harremu co do niego czuje. Czuje ze to chyba ten jedyny. Zaczęliśmy od w miarę dobrego horroru. U siadłam obok Harrego, Heven obok Lou, Rebeccka z Zaynem przytuleni na fotelu a na podłodze Vicki z Niallem i Mel z Liamem. Wszyscy wyglądali słodko. Skończył się popcorn postanowiłam zaciągnąć Harrego do kuchni

-Harry pomożesz mi z popcornem

-Pewnie- odpowiedział chłopak wstając z kanapy

Z perspektywy Harrego

Liczyłem na to ze będziemy mogli pogadać w cztery oczy. Miałem plan wyznać jej do niej czyje. Zaczęła

-Harry…-Nie skończyła zacząłem ją całować

O na jest aniołem a nie dziewczynom. Kocham ją miałem nadzieje że ona czuje to samo. Jest boska. Ale ja jestem głupi ona może nie czuje tego samego

-Przepraszam nie mogłem się powstrzymać

Ona tylko zaczęła mnie całować ja to odwzajemniłem

-Ty głupolu kocham cię i teraz nie chce się z tym kryć

-A wiec zostaniesz moja dziewczyną

-Oczywiście

Zaczęliśmy się znowu całować. Nagle do kuchni wszedł Lou i Heven popatrzyli na nas i zaczęli się śmiać

-O co wam chodzi-spytałem z mina O.o

-Bo nie wiedzieliśmy ze będzie to tak długo trwać, marudziliście strasznie oboje: ojoj co ja mu powiem itp.-powiedziała Hev wpadając w jeszcze większy śmiech. Lou pociągnął ją za rękę i wycofali się z kuchni, zza ściany usłyszeliśmy krzyki Louisa i Heven: No w końcu myślałem że młody mnie tym zamęczy lub jest wreszcie się wyspie i nie będzie do mnie dzwonić i się pytać czy powinna mu powiedzieć . My zaczęliśmy się śmiać patrząc na siebie  delikatnie złapałem twarz Luizy i zacząłem ją całować. Po skończonym maratonie  wszyscy poszli spać. Niall spał w kuchni jak to on. Zayn i Rebecca u niej w pokoju. Ja i Harry w gościnnym, Heven i Lou u niej w sypialnie a Mel z Liamem w salonie na kanapie, a Vicki w drugim gościnnym.

Z perspektywy Viki

Była 2 w nocy siedziałam na facebooku gdy nagle drzwi zaczęły się odchylać, trochę się przestraszyłam ,po prostu za dużo horrorów ,zza drzwi ukazała się blond czuprynka, czyli przyszedł Nialler ciekawego co go sprowadza.

-Co się stało? Wejdź.

-Dzięki, wiesz boje się spać a tylko ty jedyna jeszcze nie śpisz-powiedział siadając na łóżku obok mnie-A tam na dole jest strasznie, mogę z tobą spać?-zapytał z miną zbitego szczeniaka, to mnie przekonało a po za tym te jego niebieskie oczy w które mogłabym patrzeć godzinami, ten jego słodki glos kiedy mówi…Dobra Viki ogarnij się.

-Jasne, kładź się-powiedziałam odkrywając róg kołdry obok siebie

-Dziękuje-powiedział i szybko wskoczył do łóżka, ten blondynek jest cudowny, śmieszny i je tyle co ja czyli sporo bardzo sporo. Tak myślałam aż w końcu odpłynęłam w krainę morfeusza.

Następnego ranka

Otworzyłam oczy i było mi tak jakoś inaczej niż zwykle było mi po prostu dobrze. Czułam genialny zapach i czułam się dobrze w czyiś objęciach CO! Czyiś objęciach aa… no tak Niall ale czemu on wywołuje u mnie takie emocje czyżbym… nie to nie możliwe nie mogłam się zakochać w Niallu ja jestem tylko zwykłą dziewczyną a on wielkim gwiazdorem. Muszę chyba o nim zapomnieć. Ale na tą chwile nie mam zamiaru wyrywać się z jego uścisku. Było mi dobrze

Oczami Heven

Wstałam trochę wcześniej aby się spakować. Postanowiłam że powiem Lou wszystko i wyjadę nie chce niszczyć Boo Bear kariery przecież on ma dopiro 20 lat ma przed sobą całe życie nie koniecznie ze mną. Zjadłam szybko śniadanie, zadzwoniłam po taksóeke i kazałam jej przyjechać  za 10 minut.

Poszłam na górę sprawdzić czy Louis już się obudził. Miałam szczęście właśnie wstał. Ten jego poranny nieład na głowie i ten pięknie wyrzeźbiony tors czemu on musi mi utrudniać to odejście.

-Cześć skarbie-powiedziałam

-Hej-wstał podszedł do mnie i pocałował

-Muszę ci coś powiedzieć-mówiłam a on całował mnie po szyi

-Tak

-Okłamałam cię wcale nie jest wszystko dobrze-on przestał mnie calować

-Skarbie co ci jest

-Jestem w ciąży

-Ale..

-Nie przerywaj mi. Nie bój się nie zniszczeć ci kariery właśnie taksówka podjechała pod dom nią pojadę na lotnisko i już nigdy mnie nie zobaczysz nikt nie dowie się że to twoje dziecko-powiedziałam ze łzami w oczach wyszłam i trzasnęłam drzwiami.

Z perspektywy Louisa

Jestem w ciąży te słowa ciągle chodziły mi po głowie nie od razu doszło do mnie to że Heven nosi moje dziecko i wyjeżdża aby nie zniszczyć mi kariery. Jaki ze mnie dureń zanim wszystkie informacje do mnie doszły było za późno aby dogonić Heven. Palancie! Stoisz tu i myślisz zamiast za nią jechać. Szybko się ubrałem wziąłem kluczyki i pojechałem na lotnisko.

niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 10 Impreza


Z perspektywy Zayna

Kawa minęła nam bardzo dobrze. Gadaliśmy, żartowaliśmy z każdą chwilą ta dziewczyna bardziej mi się podobała była piękna. Gdy ujrzałem ją pierwszy raz spojrzałem w jej głębokie brązowe oczy odpłynąłem. To anioł a nie dziewczyna. Ale nie mogłem jej nic jeszcze powiedzieć znamy się dzień a tak naprawdę krócej bo gdy były  u nas nie zamówiliśmy ani słowa no może hej jestem Zayn, ale to się nie liczy. A i tak nie miałem u niej szans ona na pewno nic do mnie nie czuje, i na pewno ma chłopaka tak piękna dziewczyna nie może być singielką.

Z perspektywy Rebeccki

Tak się ucieszyłam że Zayn zaproponował tą kawę. Straszne z niego ciacho podoba mi się od dłuższego czasu. Te usta, oczy ,włosy ,zapach wszystko po prostu wszystko . IDEAŁ to jedyne słowo jakie może opisać Zayna. Ale nie powiem Zaynowi Malikowi członkowi One Direction że się w nim zakochałam. Znamy się mniej niż dzień a do tego mam chłopaka który w ogóle nie zwraca na mnie uwagi. I tak naprawdę nie mam co startować do niego on na pewno nie odwzajemnia moich uczuć. Ruszyliśmy na spacer do parku. Zaczęliśmy rozmowę.

-W jakim celu przyjechałaś do Londynu

-Na studia muzyczne

-Śpiewasz

-Trochę może i mam jakiś głos ale i tak nigdy nie dorównam takim gwiazdom jak Adel, Whitney Houston czy na przykład Jesse J.

-Mam pewien pomysł. Chodź-powiedział Zayn podając mi rękę

-Gdzie mnie zabierasz

-Zaufaj mi

Zayn stanął przede mną  i powiedział mi te słowa prosto w oczy. Ja tylko kiwnęłam na tak. Zayn zaciągnął mnie do samochodu. Bałam się gdzie mnie zabiera. Zayn zaparkował samochód przed jakimś budynkiem. Wysiadła pierwszy okrążył samochód i otworzył mi drzwi  jak prawdziwy dżentelmen. Weszliśmy do budynku, była tam recepcja a nad nią złote i diamentowe płyty.

-Zayn co my tu robimy?

-Zaraz się przekonasz-powiedział ciągnąc mnie w stronę schodów, weszliśmy do jakiegoś pokoju, stała tam reszta zespołu, mulat zamknął drzwi, chłopaki automatycznie się odwrócili, Zayn uśmiechnął się .

-Hej, Rebecca- powiedzieli równocześnie chłopcy

-Hej chłopcy-odwróciłam się do Zayna-Po co mnie tu przyprowadziłeś?

-Bo chcieliśmy nagrać piosenkę z jakąś wokalistką, wytrzeszczyłam na niego oczy dlaczego ja przecież jest wiele osób z talentem.

Z punktu paczenia Zayna;

-No wchodź do pokoju dźwiękoszczelnego i zaśpiewaj to-powiedział Louis wręczając jej kartkę

Weszła do pokoju spodziewałem się czystego delikatnego głosu. A to co usłyszałem to jak młot. Rebeccka miała genialny głos. Ale nie tylko głos miała super. Ona mnie kręcić była najładniejszą dziewczyną jaką do tej pory spotkałem.  Nagraliśmy kawałek i poszliśmy na lunch do Nados

-Może zrobimy dziś imprezę w końcu dopiero 13.00 a jest sobota-zaproponował Harry

-Ta, to dobry pomysł, to tak ty Hazza zajmujesz się listą gości, Louis i Niall jedzeniem a DJ Malik muzyką-powiedział Liam, to będzie dobra okazja by porozmawiać z Rebeccką

- A tły Dadły  cło będziesz robił [A ty Daddy co będziesz robił]-powiedział Nialler z pełną buzią

-Ja postaram się ogarnąć was wszystkich, w końcu jestem Daddy Direction-Dumnie wypiął pierś nasz Daddy i w tym momencie dostał w twarz frytką od Lou, wszyscy zaczęli się śmiać. Odwiozłem Becce do domu i powiedziałem żeby na 18 przyszła do nas na imprezę z przyjaciółkami i kim tam jeszcze chce.

Z punktu widzenia brązowych parzydeł Beccki;

Wow, idę na imprezę do One Direction i nagrałam z nimi piosenkę, dobra lecę zadzwonić do dziewczyn, po 15 minutach wszystkie były u mnie i się przygotowałyśmy

Ja ubrałam to:

Luiza:
Heven:


Mel:


Vicki:


O 17.30 wyszłyśmy i ruszyłyśmy w stronę po drodze wstąpiłyśmy po mojego chłopaka który o dziwo miał czas, na miejscu byłyśmy o 17.50,grzecznie zapukałyśmy drzwi otworzył nam uśmiechnięty Louis.

-Hej wszystkim, jestem Louis-wrócił się do Jake’ka

-Siema  jestem Jake ,jestem chłopakiem Rebeccki-powiedział podając Lou rękę, Louis zaprosił nas do środka i złapał Hev za rękę, aww jak oni słodko ze sobą wyglądali ,trzymając Jake’a  za rękę weszliśmy do domu od razu podbiegi do nas chłopcy Zayn jak tylko popatrzył na mnie i na mojego chłopaka od razu posmutniał. O 18 byli już wszyscy goście. Wszyscy byli wstawieni, najbardziej mój chłopak. Zayn od kont przyszłam  podpiera ścianę, postanowiłam z nim pogadać

-Co tak stoisz sam

-Nie nic-udawał że nic się nie dzieje

-Poderwał byś jakąś fajna dziewczynę

-Miałem pewną na oku, nawet miałem jej wyznać dziś co do niej czyje

-I co się stało

-Okazało się że ma chłopaka

-Life is brutal-powiedziałam i go przytuliłam

-Dzięki zawsze byłaś świetna w pocieszaniu

-Może powiedz jej co czujesz

-I co to da

-Może zauważy że była z nie odpowiednim facetem i wybierze dobrze jeśli nie to znaczy że nie jest ta jedyną

Odwróciłam głowę i zaczęłam  wzrokiem szukać mojego chłopaka, zobaczył go na parkiecie…tańczyła z jakąś pustą lalką i oni się……całowali. Walnęłam go z plaskacza

-Ty dupku , huju jebany, to koniec

-Rebeccka czekaj

-Na co bo na ciebie już się naczekałam nigdy nie miałeś dla mnie czasu-krzyczałam na niego muzyka przestała grać  wszyscy się na nas gapili

-Tak a wiesz wypchaj się suko

-Co do niej powiedziałaś-powiedział do niego Zayn dający mu z sierpowego w twarz

-Zayn zostaw go!-krzyknęłam ze łzami w oczach, na szczęście zjawili się chłopcy i odciągnęli ich od siebie, wybiegłam na taras usiadłam na ławeczce i rozpłakałam się na dobre, poczułam że ktoś siada obok mnie i mnie przytula, podniosłam głowę i zobaczyłam Zayna, miał rozcięty łuk brwiowy.

-Ja przepraszam ale…

-Dziękuje, za to ze mnie obroniłeś-przerwałam mu

-Rebecca, musze to powiedzieć ,zakochałem się w tobie  to o ciebie mi chodziło

-Zayn…-pocałowałam go nie mogłam się powstrzymać

-Jeszcze pięć minut temu żałowała bym, ale teraz jestem singielką i mogę powiedzieć że cię kocham

Zayn pocałował mnie jak żaden inny chłopak wcześniej.             Kocham go i kochałam nawet kiedy byłam z tym dupkiem. Wiedziałam że ta karteczka zmieni moje życie. Zakochałam się w Zayn’nie Maliku teraz mogłabym to wykrzyczeć na głos całemu światu.

-Wracajmy do środka ,bo chyba impreza się już skończyła-powiedział Mulat wstając i podając mi rękę.

Z perspektywy Heven

Impreza się zaczęła od razu ruszyłam z moim chłopakiem na parkiet. Po drodze zahaczyliśmy o barek wypiliśmy kilka głębszych i zaczęliśmy tańczyć, nagle muzyka ucichła usłyszałam kłótnię jednak strasznie szumiało mi w głowie, wydawało mi się ze to Rebeccka kłóciła się z Jakiem. Lou zaprowadził mnie do swojej sypialni po drodze zaczęliśmy się całować w pokoju lekko popchnął mnie na łóżko. Całował mnie tak delikatnie a za razem tak namiętnie. Czułam że to ten jedyny

-Jesteś pewien-zapytałam go

-Przepraszam jeśli nie chcesz możemy poczekać-powiedział wstając ze mnie

Ja tylko zaczęłam go całować zabrałam się za jego koszule po chwili leżałam już w samej bieliźnie a Lou w samych bokserkach, całował mnie po szyi i zaczął schodzić z tymi pocałunkami coraz niżej. Dotarł do moich piersi, zabrał się  za zapinkę od mojego stanika. Przyznam że poradził sobie zna znakomicie. Ciekawe ile razy to robił ale chwilowo ni to siedziało mi w głowiein’;[.; był tam on i jego genialna klata. Stało się byłam szczęśliwa jednak nie jestem pewna czy będę cokolwiek pamiętała z tej nocy.


pozdrawiamy paule i 6c

środa, 6 czerwca 2012

UWAGA!!!

Dawno tu mnie nie było i mam pytanie czy mam pisać bo nie mogłam przez ten czas ponieważ miałam ważne sprawy.

sobota, 5 maja 2012

Rozdział 9: Tajemniczy numer

OCZAMI REBECCI;
Około 6 rano usłyszałam jak otwierają się drzwi wejściowe
-Pewnie Heven wróciła-pomyślałam wstając z łóżka
Poczłapałam do salonu w którym moja siostra oglądała telewizje, z tego co zobaczyłam była z czegoś bardzo zadowolona.
-Cześć-powiedziałam przecierając oczy z zaspania
-Hej, jak tam u cb-opowiedziała Hev z bananem na twarzy
-Chyba dobrze, a ty co taka cała w skowronkach?-zapytałam siadając obok niej
-Wiesz chyba się zakochałam-powiedziała rumieniąc się
-Uuuu….. kto to taki-odparłam szturchając ją ramieniem-Cos mi się wydaje ze go znasz-powiedziała tajemniczo
-Hmmm…może mała podpowiedź
-Czerwone spodnie i pasiasta bluzeczka wystarczy-powiedziała wstając z kanapy
-Louis!!!!
-Brawa dla pani Rebecci Fanty-powiedziała klaskając w dłonie
-To cos poważnego?
-A co cię to młoda-powiedziała uśmiechając się-zaczynam mówić jak Louis do Harrego-stwierdziła waląc się w czoło
-Tak to się dzieje gdy się zakochujesz ,,Serce nie sługa”
-A jak tam z Jakiem?-zapytała robić kanapki
-Bardzo dobrze-oparłam niepewna już od dłuższego czasu nam się nie układa. On nie ma dla mnie czasu bo się uczy, a jak się nie to wychodzi z kumplami
-A właściwie to nam się nie układa-odparłam z opuszczoną głową
-Ej skarbie olej tego dupka i znajdź sobie lepszego
-Masz racje nie mam czasu na takich debili którzy nie mają czasu dla swojej dziewczyny. Myślałam już jakiś czas temu czy z nim nie zerwać
-Mam pomysł pójdź teraz do pokoju zadzwoń do niego i z nim zerwij-powiedziała moja siostra rozkazująco
-Ale tak od razu-powiedziała niechętnie
-Tak, chyba że chcesz się spotykać z dupkiem który nie ma dla ciebie czasu-odpowiedziała patrząc na mnie tym swoim wzrokiem, ten wzrok jest straszny śni mi się w koszmarach
-Idę tylko tak na mnie nie patrz-powiedziałam kierując się w stronę swojego pokoju
Zaczęłam szukać telefonu ale nigdzie go nie znalazłam. Postanowiłam jeszcze przeszukać torebkę, cała jej zawartość wysypałam na łóżko znalazłam telefon ale z torebki wyleciała mała kartka z numerem postanowiłam wysłać na ten numer wiadomość. Umówiłam się z tajemniczym numerem. Gdy dotarłam na miejsce zobaczyłam coś co mnie zamurowało
-To ty jesteś tajemniczym numerem
-Rebeccka
-Zayn-powiedziałam śmiejąc się
-Skąd ja w ogóle mam twój numer
-Kiedyś niosłem kawę dla chłopaków i wpadłem na ciebie wtedy mnie chyba nie poznałaś ja dałem ci numer abyś mogła zadzwonić w sprawie kosztów za bluzkę-odparł
-To byłeś ty-powiedziałam zadziwiona
-A ja, może jak się już spotkaliśmy to może chodźmy na kawę-powiedział
-Dobrze, ale pod jednym warunkiem że teraz spróbujesz nie wylać na mnie całej zawartości

środa, 2 maja 2012

Nowa postać

                                                  UWAGA!!!!!
                                 Nowy bohater



                                           Jake Martin (18 l.) Brytyjczyk,studiuje
                                           zarządzanie finasami jest chłopakiem Rebecci
                                                    poznala go przez internet ale zakochali się w sobie
                                                   i jak tylko Reba przyjechała zostali parą.

                  

wtorek, 1 maja 2012

Rozdział 7: Co ty na to


Oczami Heven

Obudziłam się obok Louisa. Pocałowałam go w nos, obudził się

-Przepraszam nie chciałam cię obudzić

-I tak nie spałem, a dawno się obudziłaś

-Sekundę temu

-Tak(cmok), tak(cmok), tak naprawdę sekundę temu

-A gdzie dziewczyny też zostały na noc

-Nie zasnęłaś wczoraj na filmie i nikt nie miał sumienia cię obudzić księżniczko. Zaproponowałem że prześpisz się u nas a jutro wrócisz do domu.

-To ja w ramach za przechowanie idę zrobić śniadanie. A dasz mi jakieś ciuchy

-Bez nich wyglądasz ładniej-powiedział z seksownym uśmieszkiem

-A ty skąd to możesz wiedzieć

-Zaraz się mogę dowiedzieć-powiedział przewracając mnie na łóżko

Lou zaczął  mnie łaskotać.  Przerwał mu Zayn z pytaniem co chcemy na śniadanie. Odparłam że ja zrobię śniadanie.

-Lou daj mi te ubranie nie wygłupiaj się

-Dobrze

Louis dał mi koszulkę która rozbawiła mnie do łez. Na koszulce było zdjęcie Harrego. Uznałam to jako żart i założyłam Louis dał mi też szorty. Zeszłam na dół byłam strasznie ciekawa jak zareagują chłopaki na koszulkę.

-Hej-odparłam

-Fajna koszulka-odparł ze śmiechem Liam

-Mi też się podoba

-Ej skąd ja się tu znalazłem?-zapytał zadziwiony Harry

-Harry widziałeś gdzie masz oczy na tej koszulce-powiedział Niall wskazujący na mojąkoszulke (jego oczy były na moim biuście)

-Wy zboczeńcy

-Sorka nie mogłem się powstrzymać-odparł ze śmiechem Niall

-Co jest skarbie-powiedział Louis schodzący po schodach

-Uuuu……skarbie chłopaki jesteśmy nie na czasie-odparł wkładający do tostera chleb Zayn

-Coś nie pasuje panowie

-Nie wierze wam że jesteście parą-odparł Niall

-Tak to co mamy zrobić abyście uwierzyli

-Pocałuj ja z języczkiem-powiedział wymachujący nożem Liam

Louis zaczął mnie całować. Wcale się nie opierałam tylko żałuje że nasz pierwszy pocałunek z języczkiem musiał być tak demonstracyjny.

-Wierzycie

-Tak to teraz musze odwołać na twiterze to że Louis jest singlem-powiedział kierując się w stronę laptopa z opuszczoną głową Harry

Z PERSPEKTYWY LOU

-Może zjemy to śniadanie ty wbijesz się w wczorajsze ciuchy i pójdziemy ci coś kupić. Musze cię trochę rozpieszczać-powiedziałem łapiąc moją dziewczynę i przybliżając ją do siebie

-Mam lepszy pomysł jutro nie idę do szpitala ani na uczelnie wiec pojedziemy  do mnie ja się przebiorę i wezmę ciuchy na jutro, no chyba ze nie chcesz abym została-powiedziała Heven łaskocząc mnie po policzku

-A potem

-A potem pojedziemy do centrum handlowego na zakupy

Zjedliśmy śniadanie, Heven poszła się przebrać pojechaliśmy do centrum handlowego

-Kurczę ja to mam sklerozę, mam coś dla ciebie

-Co?-zapytała zdziwiona

Wyjąłem z kieszeni pudełeczko w którym był  naszyjnik z połową serca na którym było moje imię.

-Louis nie mogę tego przyjąć

-Czemu-zapytałem zdziwiony

-To pewnie strasznie dużo kosztowało

-Nie wygłupiaj się, to znak naszej miłości a miłość nic nie kosztuje

-Jesteś uroczy-powiedziała całując mnie

Zapiołem jej naszyjnik. I pokazałem jej moją cząstkę serca na której było jej imię. Wróciliśmy do domu Heven poszła się przebrać.

-O wróciliście to super jest impreza-powiedział wchodzący do salony z alkoholem Zayn

-Jest impreza idę powiem Hev-powiedziałem

Wszedłem do pokoju

-Kotku!- krzyknąłem

-Jestem w łazience, poczekaj minutkę

-Tak-powiedziała piękna postać wyłaniająca się z łazienki

-Cudownie wyglądasz-powiedziałem jak zahipnotyzowany

-Dziękuje ty też nieźle wyglądasz

-Jest impreza

-Co kiedy?- zapytała

-Teraz

Zeszliśmy na dół a tam impreza dawno trwa DJ Malik rządzi konsolą. Alkohol leje się strumieniami. Zaprosiłem Hev do tańca. Paczyliśmy sobie głęboko w oczy zacząłem ją całować. Poszliśmy do pokoju zaczęliśmy się całować ale nie tak jak wcześniej tylko bardziej namiętniej.

Z perspektywy Heven

Zaczął schodzić coraz niżej całował mnie po szyi potem po ramieniu. Zaczęłam mu zdejmować bluzkę, on  zdjął mi już spodnie w końcu zostaliśmy w samej bieliźnie. Rzucił mnie na łóżko i byłam już całkiem naga. Louis przytulał mnie delikatnie, szeptał do ucha moje imię i to że jestem miłością jego życia. W końcu było po wszystkim

-Żałujesz-zapytałam patrząc mu w oczy

-Nie w żadnym calu-powiedział po czym pocałował

-Jesteś jedynym człowiekiem którego tak mocno kocham.

Rozdział 6:Magia filmu


Z PERSPEKTYWY HEVEN;

Zdjęliśmy z Lou dziewczynom opaski . Pokazałam Louisowi aby szybko poszedł na góre.

-Gdzie jesteśmy –powiedziały chórem

-Chodźcie chłopaki-zawołałam w stronę schodów

-Hej dziewczyny-powiedział Niall

-OMG – Mel odrzekła otwierając buzie

-WOW- odparła zamurowana Viki

-Ja snie-powiedziała zaskoczona Rebecca

-Harry?????- wykrzyknęła Luiza

-Luiza?????-dodał Harry idąc w jej stronę a zanim cała reszta. Harry ucałował Liz

-Wy się znacie-zapytała z mina ,,WTF” Mel

-Można powiedzieć że poznaliśmy się przez metal-odpowiedział Loczek śmiejąc się

Wszyscy wpadli w śmiech. Każdy przywitał się ze sobą.

-Chodźcie włączymy film-powiedział zaganiając nas Zayn

-Chwila pójdę po coś do jedzenia dla siebie-powiedział biegnący w stronę kuchni Niall

Z perspektywy Harrego:

Wszyscy zaczęli się śmiać. Poszliśmy do salonu który wcześniej sam przez godzinę sprzątałem, wy nie wiecie ca ja tam znalazłem np. telefon Louisa który zgubił rok temu.

-Wybraliśmy horror mam nadzieje że się nie będziecie bały-powiedział z bananem na twarzy Liam

-Tak strasznie śmieszne- powiedziała sarkastycznie Vicki

-Louis chodź po popcorn-powiedziałem kiwając do Lou

-Przepraszam miłe panie-powiedział szarmancko

Gdy nie było nas widać zapytałem wściekły:

-Co ona tu robi do cholery

-Kto?- zapytał zdziwiony

-Heven

-Zaprosiłem ją tu a co-zapytał podejrzliwie

-Nic. Widzę że ci się podoba i nie zaprzeczaj-powiedziałem stanowczo

-Może trochę-powiedział rumieniąc się

-Ale co cię to młody-zapytał już zły

-Nie chce aby następna dziewczyna ci złamała serce

-Tylko oto chodzi czy może o to że nawrzeszczała na ciebie jak jeszcze nikt. Ale przyznaj miała racje nie wolno obcych ludzi walić metalem.

-Tak, tak miała racje

-Odpuść jej proszę-powiedział z mina zbitego szczeniaka

-Dobra chodź bo stracimy cały film

Wróciliśmy do salonu usiadłem obok Luizy i objąłem ją ramieniem a ona wtuliła się w tors. Louis usiadł obok Heven postanowiłem dać tej dziewczynie szanse. W trakcie zobaczyłem że Hev zasnęła na jego ramieniu byli taką dobraną parą szczerze to jednak bym się cieszył gdyby Louis wyznał jej swoje uczucia. Po skończeniu filmu nikt nie miał sumienia aby obudzić Heven.

Oczami Louisa

-Rebeccka nie wiesz czy ona ma jutro zajęcia-zapytałem

-Mówiła że juto ma wolne- odpowiedziała nieśmiało

-Nie budźmy jej położę ją u siebie a sam się prześpię na podłodze, obiecuje że odprowadzę do domu całą i zdrową

Dziewczyny wyszły a ja zaniosłem Heven do siebie , położyłem ją na łóżku i usiadłem obok niej.

-Zakochałem się w tobie-powiedział jakby się wydawało śpiącej Hev

-Co?!-zapytała zdziwiona i zaspana Heven

-Nic-odparłem jakby nic się nie stało

-Chcesz powiedzieć że wyznanie mi miłości  jest dla ciebie niczym-odparła wstając z łóżka i powoli wychodząc

-Nie czekaj-powiedziałem łapiąc ją za rękę-Zakochałem się w tobie o pierwszego spotkania i nie jest to dla mnie obojętne. Co ty na to

Zaczęła mnie całować.

-To znaczy tak –zapytałem niepewny

-Oczywiście ty głuptasie.

Rozdział 5: Na dobre i na gips


Z perspektywy lou

Chłopaki zabrali mnie na sale. leżałem tam piętnaście minut gapiąc się w sufit .ale te piętnaście minut uświadomiło mi że pani doktor jest sexi i chyba mi się podoba. nagle do Sali weszła pani doktor a za nią chłopaki zaglądający jej w papiery.

-Nie mam dobrych wiadomości-powiedziała pani doktor której imienia nadal nie znałem

-Co, złamana- zapytałem zasmucony

-Tak-odparła pani doktor

-I co teraz- zapytał Harry

-Gips i tydzień w szpitalu, a potem gips prze tydzień -odparła

-Czy to coś kosztuje- zapytał Liam

-Nic, wy głuptasy to jest refundowane- mówiła wpadając w głęboki śmiech

-Teraz zabieramy pana do gipsowni- powiedziała stanowczo

-Tak jest pani doktor-odpowiedziałem salutując

-O właśnie już jest pani pielęgniarka która zajmie się panem na czas drogi w tą stronę i z powrotem a my widzimy się w gipsowni

Z perspektywy Heven:

-Witam panie Tomilson- odparłam po lekarsku

-Pani doktor wiem że nie można  mieć  prywatnych kontaktów z pacjentem, ale jak wyjdę to może w ramach sprawdzenia stanu zdrowia przyjdzie pani do nas z siostrą i z jej koleżankami na jakiś film-próbował mnie przekonać Lou

-Może-odparłam niepewna

-Ale głupio by było poznawać imię pani doktor dopiero na imprezie. Ja jestem Louis, ale pewnie wiesz.

-Heven miło mi

-Nie, to mi miło-powiedział całując mnie w ręke

-Gipsujemy tę nogę Louis

-Znajomi mówią mi też Lou. I tak gipsujemy Heven-powiedział

Tydzień później

Nie powiedziałam dziewczynom gdzie dokładnie idziemy. Byłam pewna że jak się dowiedzą to komuś powiedzą i zaraz będą nagłówki gazet ,,Louis umawia się ze swoim lekarzem”. Więc czekała na nie niespodzianka. Przez końcówkę drogi kazałam im zamknąć oczy bo byłam pewna że wiedzą jak wygląda dom chłopaków. Zapukałam otworzył Louis

-Hej-powiedział całując mnie w policzek

-Ciiiiiiii……..-powiedziałam kładąc mu palec na ustach

-Co jest-zapytał szepcząc

-Dziewczyny o niczym nie wiedzą

-A….. rozumiem-chodźcie

-A jak twoja noga

-Twarda-powiedział szeptem

-Ta, bardzo śmieszne-opowiedziałam z uśmiechem na twarzy

-Dobra chodź

-Dziewczyny proszę gęsiego, gęsiego –odparłam jak opiekunka przedszkola

Po pokonaniu schodów . Weszliśmy  do domu chłopców jak doszliśmy do salonu postanowiłam zdjąć dziewczynom opaski z oczu, trochę się tego obawiałam bo nie wiem jak zareagują , stwierdziliśmy z Lou że na 3 ściągniemy opaski ja ściągnę Rebecce i Luizie , a on Vicki i Mel.

-1, 2, 3 …




niedziela, 29 kwietnia 2012

rozdział 4: Połamany stopień


Z perspektywy Harrego

Czułem że w sercu mam pustkę. nie mogę wytrzymać trasy bez Luizy. Siedzę i myślę czy do niej zadzwonić czy nie. Siedzę u siebie w pokoju i nagle słyszę trzask połamanego drewna .schodzę na dół a tam połamany stopień i Lou trzymający się za nogę .Widziałem że go boli. ból bił z jego twarzy , i  też krzyczał w niebogłosy ale to przecież szczegół . Darł się skutecznie bo aż chłopaki przyśli.

-Co się stało? - zapytał Liam

-Czy potrzebna ci marchewka-zapytałem

-Nie! Dzwońcie na pogotowie-odparł Louis

-Nie możemy zaraz będzie afera-odparł zdecydowany Zayn

-To co robimy-zapytał Liam

-Mam pomysł .Weźmy Lou przykryjmy kocem i wynieśmy do samochodu a potem dowieziemy go do szpitala-wypowiedział błyskotliwie Niall

-Nie wiedziałem że to kiedyś powiem, to genialne- odparł zachwycony Liam

-nie ważne jak tylko zawieście mnie do tego szpitala-Krzyknął konający z bólu i zły Louis

Z PERSPEKTYWY HEVEN;

Byłam padnięta. Miałam nocny dyżur w szpitalu  i nie zmrużyłam oka a jeszcze się okazało że muszę jeszcze zostać na dzień. modliłam się o pacjenta bez problemów aż tu nagle w poczekalni widzę cały zespół 1D.Boże czemu ja, czemu!

-proszę- wykrzyknęłam na korytarzu

Gdy spojrzałam dalej za drzwiami chmara fanek i reporterów istne szaleństwo.

-Słucham. Co się stało-zapytałam

-Nie widzi pani boli go strasznie noga-odparł zdenerwowany Harry

-Spokojnie kędziorku , nie wiesz że złość urodzie szkodzi-odparłam lekko sarkastycznie

-Stopień w schodach się złamał i przewróciłem się-odparł cierpiący Lou

-Sprawdzę i przekonamy się czy to coś poważnego

Zaczęłam badać nogę

-no cóż , wygląda na złamaną

-I co to znaczy-odparł  Daddy Direction

-nie mam pewności trzeba zrobić zdjęcie, więc musi pan zostać na noc-powiedziałam do Louiego

-Dawno nikt tak do mnie nie mówił , zazwyczaj wszyscy nas znają-odparł już spokojniejszy po lekach przeciw bólowych Louis

-Ja was znam, znam to zamałopowiedziane wiem o was wszystko. Byłam na waszym koncercie to ty walnąłeś koleżankę mojej siostry metalem ,to ja zrobiłam ci tą awanturę-mówiąc to popaczyłam na Harrego

- A to ty ,nie poznałem cie w tym wdzianku-odparł zszokowany Hazza

-Moja siostra ma  przyjaciółki które was ubóstwiają. Ja osobiście wole lata 80

-To co jeśli ta noga jest złamana- odparł Niall

-To zrobimy zdjęcie i poczekamy-odpowiedziałam sadzając Louisa na wózku

Zabrałam go na zrobienie zdjęcia ,kazałam mu się nie ruszać ale on i tak musiał cos powiedzieć

-Teraz już wiem dlaczego Harry chodził taki przybity po koncercie-odparł z lekkim uśmiechem Lou

-Kiedy jestem zła to radze się do mnie nie zbliżać, a teraz się już nie ruszaj bo nie zrobię tego  cholernego zdjęcia-odparłam uśmiechając się

Po zrobieniu zdjęcia oddałam Louisa w ręce pielęgniarek i poszłam do tych przygłupów

-za 15 minut będzie zdjęcie, Louis  jest już w Sali możecie iść go odwiedzić-powiedziałam obojętnie

Chłopcy poszli a Harry został, trochę mnie to zdziwiło bo przecież są przyjaciółmi. Nagle Harry wstał i powiedział:

-Jeśli zranisz mojego najlepszego kolegę to ja ci zafunduje wykład

-Co?-zapytałam zaskoczona

-Nie kłam już widzę jak lou patrzy na ciebie-odparł oschle Harry

I poszedł za chłopakami. A ja już wiedziałam jak się czół Harry gdy na niego nakrzyczałam, ale ja przecież miałam racje nie można obcych ludzi walić metalem

wtorek, 24 kwietnia 2012

Rozdział 3:Zastrzelcie mnie!

Z perspektywy Luizy;
Ja zemdleje.Ja śnie na jawie, szczypie sie cały czas to jest nie do uwierzenia.koncert 1D był spełnieniem moich marzeń a spotkanie z Harrym Stylesem to jak drugie niebo. Osiemnaście razy czy wy to rozumiecie ośiemnaście razy przeczytałam sms-esa od Harrego.Wstałam z łóżka i przekopałam całą szafę,nie wiedziałam co założyć przykładałam raz zwiewne sukienki i innym razem krótkie szorty aż w głebi szafy ujżałam moją przepustke na to aby sie nie zbłaźnić.Była to herbaciana sukienka, czarne leginsy i czarne vansy, lekko pofalowałam włosy,zrobiłam lekki makijaż,wzięłam torebkę i byłam gotowa do wyjścia

Z perspektywy Harrego;

Całą noc czekałem na jakiś znak od niej,ale nic.Gdy wstałem myślałem jak z nią gadać jak z fanką czy jak z normalnym człowiekiem, czułem sie zakłopotany. Pierwszy raz poczułem że nie mam sie w co ubrać,ale jednak zdecydowałem się na  granatową bluzke z napisem 1856 szarą czapke i zwykłe jeansy ubrałem sie normalnie gdy zszedłem na dół,Lou robił śniadannie;

-Ty już ubrany-pyta zdiwiony

-Tak a to jakieś przestempstwo-zapytałem

-Nie, gdzie idziesz?-zapytał

-Umówiłem sie- powiedziałem siadając do stołu

-u......Loczek ma randkę-powiedział Niall wchodząc do do kuchni

-Zamknij siĘ -powiedziałem wpuchając mu do buzi bułke

-dobra,młody gadaj z kim idziesz-zapytał Louis z dziwnym uśmiechem na twarzy

-pamiętasz tą dziewczyne którą walnąłem  kawałkiem metalu-odparłem przyciszając głos

-To z nią idziesz.z nią mam nadzieje że nie idziesz z jej przyjaciółkami

- nie,po tej akcji co jej koleżanka na mnie nawrzeszczała to nie,boje się jej-Powiedziałem cicho sie śmiejąc

-Tak, a potem wyjeżdzamy na miesiąc i sie z nią nie zobaczysz-dodał Niall jedząc płatki

-O cholera zapomniałem,a tak liczyłem na jeszcze pare spotkań-powiedziałem pułszeptem

-Ej harry ona ci sie naprawde podoba-stwierdził Liam który właśnie wyszedł z łazienki

Ilu ich tu jeszcze przyjdzie-pomyslałem

-mi ,coś ty-powiedziałem rumieniąc sie

-Lece zaraz sie spóźnie

Wybiegłem jak poparzony,przed kawiarnią miałem pecha dopadli mnie fotoreporterzy.Wiedziałem że mam przesrane,oczywiście nie obyło sie bez zdjęć.

Z perspektywy Luizy;

Do kawiarni wszedł z Harry Styles z krwi i kości,mpodszedł do mnie i ucałował mnie w policzek.

- Przed kawiarnią stoi masa reporterów i nie że sie ciebie wstydze tylko jutro na pierwszej stronie gazet pojawi sie: ,,harry styles i jego nowa dziewczyna'' 

-dobra. a więc co robimy-zapytałam

-Ty wyjdziesz teraz i nie odpowiadaj na żadne ich pytanie ja kupie nam kawe i wyjde potem ty dojdz do zakrentu i czekaj tam na mnie-mówił mając taki błysk w oczach

-dobra to ja ide

-a zapomniał bym jaką chcesz kawe lu...lu...

-Luiza

-właśnie miałem to powiedzieć

-tak na pewno,Ja chce late

wyszłam. i czułąm sie jak bym popełniła największą porażke w życiu i wszyscy robią mi zdjęcia robiłam tak mi kazał Harry. Po 10 minutach zobaczyłam biegnącego w moją strone Hazze

-biegnij-krzykną łapiąc mnie za ręke

- Czemu-krzyknełam

-Za nami biegnie burza reporterów,ze względy na wszystko nie odwracaj sie. Uwaga skręcamy, w parku nas nie złapią 

Skrenciliśmy,Harry miał rację,  bardzo szybko ich zgubiliśmy, prosze twoje late jak ty je tu przyniosłeś -zapytałam zdziwiona
Lata praktyki-odpowiedział śmiejąc się  
Ja tez zaczełam się smiac


-morze na następnym spotkaniu beńdziemy uciekaś przed paparazzi w kinie ,co ty na to zapytałam upijając trochę kawy
 

Harremu od razu zrzędłą mina

-Bardzo bym chciał ale nie moge wyjerzdzam z chłpopakami w trase na miesiąc

- a to szkoda zobaczymy, sie dopiero za miesiąc

-ale obiecuje że jak wróce to pójdziemy do kina jeśli jeszcze beńdziesz chciała pójść po przyjacielsku do kina?-zapytał robiąc minę zbitego szczeniaka

Ja się chyba przesłyszałam,jestem przyjaciółka Harrego Stylesa , o mój bosh zastrzelcie 
mnie



To jest sukienka w którą była ubrana Luiza:
 
A tak Harry: