czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 13

Kilka miesięcy później
Perspektywa Lou

Blask jasnego ,porannego słońca parzył mnie w oczy.Jak najszybciej odwróciłem głowę z zamiarem pójścia spać, ale urzekł mnie pewien widok mianowicie Heven głaszczącej swój brzuch który już nie był taki mały.Ja   nie mogąc się powstrzymać ucałowałem go.
-Hej kochanie
-Cześć słońce-ucałowałem tym razem moją dziewczynę
-Myślałam że śpisz
-Bo spałem-uśmiechnąłem się głaszcząc tym samym jej brzuch
-Jak to szybko zleciało tak dużo się zmieniło
-Czy ja wiem może tylko to że Niall chodzi z Viki, reszta nadal ze sobą chodzi tylko Liam ciota (to tak żartobliwie) nie zauważa że Mel do niego zarywa i ciągle się zadręcza Danielle
-Oboje mi szkoda Liam cierpi przez Daniell a Mel przez Liama
-Wiem że jesteś już w piątym miesiącu ciąży ale może byśmy odpoczęli od miasta i całych tych reporterów i pojedziemy na jacht.Ty ja i nasz mały szkrab
-No nie wiem
-Nie daj sie prosić
-Louis może lepiej nie musimy oszczędzać pieniądze na dziecko
-Dziewczyno proszę cie na pieniądzach z jednej sesji mogę naszemu dziecku kupić pokój z pełnym wyposażeniem i studia
-Mam plan
-Zamieniam się w słuch
-Wszyscy gdzieś wyjedzmy oprócz Mel i Liama. Wtedy się lepiej poznają.
-Kocham cie moja królowo intryg a teraz chodź na śniadanie

Zajebistymi oczami Nialla

Piękny poranek jak każdy z nią.Pamiętam ja to się stało że zostaliśmy parą.
-Martwiliśmy się o ws- odparł Harry gdy tylko Louis i Heven weszli do domu
-Co się stało-czemu nie odbierałaś telefonu- Rebecca odrazu przytuliła się do Heven
-Ej dajcie im dojść do głosu-ogarnął ich Liam
Wszyscy zgodnie udali się do salonu.Wszyscy upchnęli się na kanapach.Louis i Heven posłali sobie zgodne spojrzenia.
-Ty czy ja-zapytał półgłosem z troską Louis
-Ja nie dam rady
-Heven...
-Co Heven?Mówcie!-wkurzył się trochę Zayn
-Nie krzycz na ciężarną-nie wytrzymał Louis
-Bez obrazy Louis ale nie wyglądasz na ciężarną-zaczoł sie nabijać Zayn
-Ty tłumoku. Heven jest w ciąży! C-I-Ą-Ż-Y-wyliterował mu to prosto w twarz
-Co?-odrazu poderwała się Rebecca
Heven tylko pokiwała potwierdzająco głową. Rebecca odrazu wbiegła na górę i trzasnęła drzwiami. Zayn chciał za nią pobiec ale Heven go powstrzymała.
-Zostaw dobrze ci radze nie idź
-Ale..
-Żadne ale, zaufaj w końcu jestem jej siostrą trochę ją znam
-Muszę wam coś powiedzieć
-Nie mów że ty też jesteś w ciąży-odparł już wyluzowany Harry
-Tu się jebnij-pokazałem na środek czoła
-Mów wreszcie
-Zakochałem się-poczułem jak moje policzki pokrywają się pięknymi czerwonymi rumieńcami
-Uuuu... brawo stary co to za szczęściara
-Vicki... zostaniesz moją ...dziewczyną?-spojrzałem z nadzieją na dziewczynę
-Przepraszam nie... mogę- i uciekła z płaczem na górę
-Atmosfera jest taka gęsta że można ją kroić nożem-odparł Liam
-Sprawdzę co u Rebecci... no właśnie...dobra-odparł Zayn trochę nie zdecydowany i zaskoczony brakiem reakcji.A ja? Odrazu po zniknięciu Zayna podbity z opuszczoną głową poszedłem za nim na piętro.Przed samym zniknięciem usłyszałem tylko lekko zachrypnięty głos Hazzy.
-Nie była ciebie warta, znajdziesz milion lepszych od niej
-Harry uważaj to moja siostra-Mel posłała mu złowieszczy wzrok i podeszła do mnie
-Niall moja siostra jest specyficzną osobą uważa że nie może nikogo kochać bo go zrani-po tych słowach odrazu mnie przytuliła i razem skierowaliśmy się na piętro...

niedziela, 14 października 2012

Rozdział 12:YOU




Z perspektywy Heven



 Dobrze postąpiłam- wmawiałam sobie te słowa przez płacz. Wybór kazał mi zawrócić i może spróbować życia z Louisem. Ale Przeznaczenie kazało mi odejść , a że dzięki przeznaczeniu poznałam Louisa i cała resztę to jestem mu coś winna. Wyjadę urodzę dziecko skończę studia i będę żyć już do końca życia w szczęściu. Co ja wygaduje moje życie to totalna porażka Bez Pana marchewki nie mam życia.
- Jeszcze się pogodzicie -zaczął rozmowę taksówkarz
- Raczej nie..
- Co zrobił - zapytał facet zaglądając w tylnie lusterko
- On nic to ja zrobiłam, znaczy on po części ale to i tak moja wina
- Mogę się dowiedzieć o co chodzi no chyba że nie chcesz
- Jestem z nim w ciąży a on jest sławny i nie chce mu zniszczyć życia ani kariery
- A jeśli można spytać kto to
- On -pokazałam na plakat promujący nową płytę chłopaków
- Moja córka ich kocha
Resztę drogi przemilczeliśmy, zapłaciłam za przejazd.
- Mogę mieć jeszcze jedno pytanie
-Tak pytaj śmiało - Jak pan sądzi życiem kieruje wybór czy przeznaczenie ?
- Ciężkie pytanie ale wiem kto zna odpowiedz na to pytanie
- Tak kto to taki
- Tylko nie mów tego nikomu..
- Obiecuje
-TY
Dzięki za pomoc właśnie o to chodzi o to że nie znam odpowiedzi na to pytanie. Wkurzyła mnie odpowiedz tego taksówkarza. Ale może on ma racje przecież nikt za mnie nie podejmie decyzji, wzięłam walizki i weszłam na lotnisko. Strasznie długo trwała odprawa chyba ze 100 osób przede mną stało.
Z perspektywy Louisa
Jechałem jak nienormalny. Tak strasznie zależało mi na tej dziewczynie a do tego nosi nasze dziecko. W ogóle skąd ona wpadła na pomysł że dziecko zepsuje mi karierę a nawet jeśli to mogę zrezygnować z kariery dla niej i dla naszego dziecka. Nie mogę teraz zostawić swojej marchewkowej królowej, jest dla mnie wszystkim. Shit niewierze korek nigdy w życiu nie zdążę.



Z perspektywy Harrego
Obudziłem się ale to był inny poranek od innych miałem swoją ukochaną osobę obok siebie. Leżała tu ona miłość mojego życia. Wstałem tak aby nie obudzić Luizy. Więc podsumowując Louis jest z Heven, Zayn z Rebeccką a Ja z Luizą. A Liam i Niall cóż Niall chyba startuje do Vicki a Liam i to jest właśnie podejrzane Liam nie startuje do Mel a byli by parą idealną ale cóż może trzeba poczekać Nasz Liam jest trochę nieśmiały i nie wie jak do niej zagadać a do tego nie dawno rozstał się z Danielle. Później o tym pomyśle, teraz zrobię wszystkim śniadanie. Nie chwaląc się jestem całkiem niezłym kucharzem. Zrobienie śniadania trochę mi zajęło w końcu jest nas 10 osób to trochę dużo. Podczas gdy smażyłem jajecznice na dół zeszła Luiza i Mel gadały o czymś ale nie wtrącałem się postanowiłem ze to nie moja sprawa.
-Hej Kochanie - podeszła do mnie Luiza i pocałowała w policzek
-Ach ta miłość – rozmarzyła się Mel
-No - i pocałowałem Luizę w policzek
-Zazdroszczę wam ,mnie nikt nie chce
-Jak to a Liam - zapytała ze zdziwieniem moja dziewczyna
-Chyba go nie interesuje próbowałam z nim poflirtować ale on za każdym razem był gdzie indziej
-Dobra powiem wam. Pamiętacie Daniell dziewczynę Liama niedawno z nią zerwał ponieważ nie mieli dla siebie czasu. A Liam ciągle o niej myśli, teraz i tak jest dobrze niedawno nawet nie wychodził z pokoju nic nie jadł było z nim naprawdę źle.
-Przykro mi nie wiedziałyśmy
-Wszyscy próbowaliśmy go pocieszyć ostatnio uśmiechnął się kiedy pierwszy raz cię zobaczył - zwróciłem się do Mel
- Naprawdę myślałam ze go nie interesuje...
- Kto się tobą nie interesuje -wparował do kuchni Liam
- Nie nikt - dziewczyna stanowczo posmutniała Liam gdy to zobaczył przytulił ją
-Dziękuje - uśmiechnęła się
Ja widząc ze zaczyna iskrze porwałem Luizę i wyciągnąłem ją do salonu i na drzwiach od kuchni napisałem nie przeszkadzać.
- Wiec co dziś robimy moja dziewczyno- uśmiechnąłem się do niej znacząco i zacząłem całować ja po szyi
-Może obejrzymy film albo zrobimy twitcama mam pomysł pojeździmy na rowerach po parku
-Dobra tylko pójdę obudzić resztę na śniadanie bo jak ich nie przypilnujesz to nie zjedzą i się zmarnuje
-Ja idę się ubrać

 Z perspektywy Luizy
Poszłam na górę wybrałam to  . Weszłam do łazienki  umyłam się i owinęłam w ręcznik.
-Jezu Harry wystraszyłeś mnie
-Przepraszam nie chciałem, idę się umyć wkroczył do łazienki dając mi całusa w policzek
Ubrałam się. Położyłam się na łóżku i włączyłam laptopa. Przeglądałam właśnie facebooka aż usłyszałam przepiękny głos Harry śpiewającego swoją ulubioną piosenkę  Free Fallin - John Mayer  jego głos był święty. Pamiętam jak poznałam One Direction włączyłam radio i akurat leciała solówka Harrego w WMYB. Jak się mówi że jest miłość od pierwszego spojrzenia to ja się zakochałam od pierwszego usłyszenia.
-A nie widziałaś nigdzie Louisa i Heven
-Nie a czemu pytasz
-Bo nie było ich w sypialni
-Nie nic nie wiem, ciekawe gdzie się podziali
-Może zadzwonię do Louisa
Harry wybrał szybko numer  i zadzwonił widać było po nim że jest zdenerwowany.
-Nie odbiera, a jeśli coś się stało
-Poczekaj zapytam Rebeccki może ona coś wie
Zeszliśmy z Harrym Jak najszybciej na dół
Z perspektywy Rebeccki


Wszyscy oprócz Harrego, Luizy, Louisa i Heven jedliśmy śniadanie zrobione przez Loczka było naprawdę dobre śmieliśmy się żartowaliśmy. Po chwili do kuchni z poważnymi twarzami wbiegł Harry i Luiza
-Czy któreś z was widziało dzisiaj Heven albo Louisa
-Nie - odpowiedzieliśmy zgodnym tłumem
-Nic wam nie mówili że mają jakieś plany albo coś w tym stylu
-Co się w ogóle dzieje
-Louis nie odbiera telefonu oboje nie dają znaku życia – odparł bardzo zdenerwowany Harold
-Poczekajcie zadzwonię do Heven – nagle się wyrwałam
Miałam numer siostry na szybkim wybieraniu. Jeden sygnał nic , trzeci sygnał nic i poczta głosowa.
-Coś chyba się naprawdę stało. Moja siostra nie odbiera a nigdy się nie zdarza że go nie odbiera. Tylko w tedy nie odbiera telefonu gdy jest w depresji po zerwaniu z chłopakiem albo gdy coś się naprawdę stało.
-Myślicie że zerwali – zaczął myśleć Liam
-Nie Louis ją za bardzo kocha – zaprzeczył Zayn
-W takim razie co się stało – powiedziała na głos Mel to co wszyscy myśleli
Nikt nie wiedział co się stało, wszyscy byli zmartwieni niby nie wiadomo od kiedy ich nie ma ale to dziwne że nie odbierają telefonów ani nie dają znaku życia.

 Szarymi zajebistymi paczydełkami Louisa
Po staniu w ogromnym  korku . Dotarłem pod lotnisko oczywiście miejsce to był cud ale mi los sprzyjał i zaparkowałem od razu. Wypadłem jak oparzony z samochodu miałem jeszcze tycią nadzieje że ją spotkam. Jak najszybciej do odprawy.  Nie ma jej spóźniałem się, moje życie odleciało  i nigdy nie wróci.
Z perspektywy Heven
Miła Pani przede mną zajęła mi miejsce w kolejce do odprawy a ja mogłam spokojnie pójść kupić sobie kawę. Zapłaciłam za kawę i wyszłam. I szok Louis nie to nie możliwe mózg płata mi figle. Odwróciłam się nagle ktoś zaczął krzyczeć moje imię, i brzmiał jak Louis czy to mógł być naprawdę on. Odwróciłam się a przede mną stał mój pan marchewka on prawdziwy z krwi i kości.
-Louis przepraszam – rzuciłam się na niego cała zapłakana
-Za co? Za to że urodzisz mi pięknego dzidziusia za to nie możesz mnie przepraszać
-Louis nie mogę musze wyjechać przecież zniszczę ci karierę mamy dopiero po dwadzieścia lat – zaczęłam coraz bardziej płakać
-Dziewczyno co ty za głupoty opowiadasz nikogo nie będę kochać mocniej nisz was kariera się nie liczy
-Naprawdę
-Naprawdę chodź do domu pewnie się martwią co się z nami stało , no chyba że się jeszcze nie skapnęli że nas nie ma


Mam nadzieje że wam sie podoba Nstępny rozdział =
10 komentarzy

piątek, 29 czerwca 2012

Rozdział 11


Tydzień później

Z perspektywy Heven

Czuje się okropnie. To pewne przez to że Lou wpadł na debilny pomysł aby się kąpać a było strasznie zimno, ale i tak kocham tego mojego małego debilka. Najgorsze jest to że czuje się nie najlepiej a dziewczyny zaprosiły chłopaków na maraton filmowy ale może widok mojego pana marchewki poprawi mi samopoczucie. Trzeba by się teraz trochę ogarnąć. O nie znowu nudności może coś zjadłam. Dobra Heven nie możesz cały czas leżeć w łóżku musisz się ogarnąć i żyć dalej przecież jedna głupa choroba nie zmieni mojego życia( a właśnie że zmieni

-Halo czy ktoś tu jest-wykrzyczał mój chłopak wpadając do mojego pokoju

-Tak w łazience-odparłam

-Dobry-powiedział Lou wchodząc i przytulając mnie od tyłu

-Hej-odwróciłam się i pocałowałam go

-Słabo wyglądasz, dobrze się czujesz-spytał z troską w głosie

-Nie zbyt non stop wyemituje i czuje się w ogóle tak źle

-Musisz iść do lekarza

-Dobra pogadam z moją koleżanką akurat ma praktyki w jakiejś przychodni

-To bardzo dobrze

Ubrałam się:

Zadzwoniłam do Alex i umówiłam się do niej za 15 minut, wepchnęła mnie pomiędzy jakieś babki, poszłam tam z Lou byliśmy za wcześnie więc czekaliśmy, Boo Bear był jakiś taki smutny

-Co się stało?-zapytałam łapiąc go za rękę

-Po jutrze wyjeżdżamy w trasę na miesiąc-odpowiedział

-Kochanie, to tylko miesiąc, przecież są telefony i skaype i taki różne damy radę-w tym momencie zostałam wezwana do gabinetu

-Hej, Alex-powiedziałam do niebieskookiej blondynki

-Hej Heven, siadaj-powiedziała wskazując  krzesło naprzeciwko biurka

-Co cię do mnie sprowadza-spytała-zawsze byłaś okazem zdrowia

-Wiesz ostatnio strasznie źle się czuje i mam nudności, głowa mnie boli i takie różne

-Dobra to cię zbadam i zrobię USG, może to grypa żołądkowa- zbadała mnie i zrobiła Usg wszystko trwało jakieś 15 minut bo musiałam poczekać bo przeglądała jakieś papiery

-No Heven tak jak mówiłam jesteś okazem zdrowia-powiedziała czytając wyniki badań

-To dlaczego przez ten tydzień tak okropnie się czułam-powiedziałam bardziej zdenerwowana

-Hev jesteś na 2 roku medycyny a nie wiesz czego masz objawy, nudności złe samopoczucie-powiedział śmiesznie unosząc brew

-O mój boże, Alex powiedz że to nie prawda ja nie mogę być w ciąży-popatrzyłam na nią oczekująco

-To prawda, to z tego co widzę pierwszy tydzień-wtedy wyszłam z gabinetu

-I co?-spytał Lou, przecież nie mogę mu powiedzieć że jestem z nim w ciąży to zniszczy jego karierę

-To zwykłe zatrucie pokarmowe- skłamałam pierwszy raz w życiu-To co wracamy bo zaraz przyjdą chłopcy na maraton-złapałam go za rękę i poszliśmy w stronę domu

Z perspektywy Luizy:

Chłopaki przychodzili na maraton. Musiałyśmy wszystko przygotować same bo Heven zmyła się gdzieś z Lou. Byłam gotowa powiedzieć Harremu co do niego czuje. Czuje ze to chyba ten jedyny. Zaczęliśmy od w miarę dobrego horroru. U siadłam obok Harrego, Heven obok Lou, Rebeccka z Zaynem przytuleni na fotelu a na podłodze Vicki z Niallem i Mel z Liamem. Wszyscy wyglądali słodko. Skończył się popcorn postanowiłam zaciągnąć Harrego do kuchni

-Harry pomożesz mi z popcornem

-Pewnie- odpowiedział chłopak wstając z kanapy

Z perspektywy Harrego

Liczyłem na to ze będziemy mogli pogadać w cztery oczy. Miałem plan wyznać jej do niej czyje. Zaczęła

-Harry…-Nie skończyła zacząłem ją całować

O na jest aniołem a nie dziewczynom. Kocham ją miałem nadzieje że ona czuje to samo. Jest boska. Ale ja jestem głupi ona może nie czuje tego samego

-Przepraszam nie mogłem się powstrzymać

Ona tylko zaczęła mnie całować ja to odwzajemniłem

-Ty głupolu kocham cię i teraz nie chce się z tym kryć

-A wiec zostaniesz moja dziewczyną

-Oczywiście

Zaczęliśmy się znowu całować. Nagle do kuchni wszedł Lou i Heven popatrzyli na nas i zaczęli się śmiać

-O co wam chodzi-spytałem z mina O.o

-Bo nie wiedzieliśmy ze będzie to tak długo trwać, marudziliście strasznie oboje: ojoj co ja mu powiem itp.-powiedziała Hev wpadając w jeszcze większy śmiech. Lou pociągnął ją za rękę i wycofali się z kuchni, zza ściany usłyszeliśmy krzyki Louisa i Heven: No w końcu myślałem że młody mnie tym zamęczy lub jest wreszcie się wyspie i nie będzie do mnie dzwonić i się pytać czy powinna mu powiedzieć . My zaczęliśmy się śmiać patrząc na siebie  delikatnie złapałem twarz Luizy i zacząłem ją całować. Po skończonym maratonie  wszyscy poszli spać. Niall spał w kuchni jak to on. Zayn i Rebecca u niej w pokoju. Ja i Harry w gościnnym, Heven i Lou u niej w sypialnie a Mel z Liamem w salonie na kanapie, a Vicki w drugim gościnnym.

Z perspektywy Viki

Była 2 w nocy siedziałam na facebooku gdy nagle drzwi zaczęły się odchylać, trochę się przestraszyłam ,po prostu za dużo horrorów ,zza drzwi ukazała się blond czuprynka, czyli przyszedł Nialler ciekawego co go sprowadza.

-Co się stało? Wejdź.

-Dzięki, wiesz boje się spać a tylko ty jedyna jeszcze nie śpisz-powiedział siadając na łóżku obok mnie-A tam na dole jest strasznie, mogę z tobą spać?-zapytał z miną zbitego szczeniaka, to mnie przekonało a po za tym te jego niebieskie oczy w które mogłabym patrzeć godzinami, ten jego słodki glos kiedy mówi…Dobra Viki ogarnij się.

-Jasne, kładź się-powiedziałam odkrywając róg kołdry obok siebie

-Dziękuje-powiedział i szybko wskoczył do łóżka, ten blondynek jest cudowny, śmieszny i je tyle co ja czyli sporo bardzo sporo. Tak myślałam aż w końcu odpłynęłam w krainę morfeusza.

Następnego ranka

Otworzyłam oczy i było mi tak jakoś inaczej niż zwykle było mi po prostu dobrze. Czułam genialny zapach i czułam się dobrze w czyiś objęciach CO! Czyiś objęciach aa… no tak Niall ale czemu on wywołuje u mnie takie emocje czyżbym… nie to nie możliwe nie mogłam się zakochać w Niallu ja jestem tylko zwykłą dziewczyną a on wielkim gwiazdorem. Muszę chyba o nim zapomnieć. Ale na tą chwile nie mam zamiaru wyrywać się z jego uścisku. Było mi dobrze

Oczami Heven

Wstałam trochę wcześniej aby się spakować. Postanowiłam że powiem Lou wszystko i wyjadę nie chce niszczyć Boo Bear kariery przecież on ma dopiro 20 lat ma przed sobą całe życie nie koniecznie ze mną. Zjadłam szybko śniadanie, zadzwoniłam po taksóeke i kazałam jej przyjechać  za 10 minut.

Poszłam na górę sprawdzić czy Louis już się obudził. Miałam szczęście właśnie wstał. Ten jego poranny nieład na głowie i ten pięknie wyrzeźbiony tors czemu on musi mi utrudniać to odejście.

-Cześć skarbie-powiedziałam

-Hej-wstał podszedł do mnie i pocałował

-Muszę ci coś powiedzieć-mówiłam a on całował mnie po szyi

-Tak

-Okłamałam cię wcale nie jest wszystko dobrze-on przestał mnie calować

-Skarbie co ci jest

-Jestem w ciąży

-Ale..

-Nie przerywaj mi. Nie bój się nie zniszczeć ci kariery właśnie taksówka podjechała pod dom nią pojadę na lotnisko i już nigdy mnie nie zobaczysz nikt nie dowie się że to twoje dziecko-powiedziałam ze łzami w oczach wyszłam i trzasnęłam drzwiami.

Z perspektywy Louisa

Jestem w ciąży te słowa ciągle chodziły mi po głowie nie od razu doszło do mnie to że Heven nosi moje dziecko i wyjeżdża aby nie zniszczyć mi kariery. Jaki ze mnie dureń zanim wszystkie informacje do mnie doszły było za późno aby dogonić Heven. Palancie! Stoisz tu i myślisz zamiast za nią jechać. Szybko się ubrałem wziąłem kluczyki i pojechałem na lotnisko.

niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 10 Impreza


Z perspektywy Zayna

Kawa minęła nam bardzo dobrze. Gadaliśmy, żartowaliśmy z każdą chwilą ta dziewczyna bardziej mi się podobała była piękna. Gdy ujrzałem ją pierwszy raz spojrzałem w jej głębokie brązowe oczy odpłynąłem. To anioł a nie dziewczyna. Ale nie mogłem jej nic jeszcze powiedzieć znamy się dzień a tak naprawdę krócej bo gdy były  u nas nie zamówiliśmy ani słowa no może hej jestem Zayn, ale to się nie liczy. A i tak nie miałem u niej szans ona na pewno nic do mnie nie czuje, i na pewno ma chłopaka tak piękna dziewczyna nie może być singielką.

Z perspektywy Rebeccki

Tak się ucieszyłam że Zayn zaproponował tą kawę. Straszne z niego ciacho podoba mi się od dłuższego czasu. Te usta, oczy ,włosy ,zapach wszystko po prostu wszystko . IDEAŁ to jedyne słowo jakie może opisać Zayna. Ale nie powiem Zaynowi Malikowi członkowi One Direction że się w nim zakochałam. Znamy się mniej niż dzień a do tego mam chłopaka który w ogóle nie zwraca na mnie uwagi. I tak naprawdę nie mam co startować do niego on na pewno nie odwzajemnia moich uczuć. Ruszyliśmy na spacer do parku. Zaczęliśmy rozmowę.

-W jakim celu przyjechałaś do Londynu

-Na studia muzyczne

-Śpiewasz

-Trochę może i mam jakiś głos ale i tak nigdy nie dorównam takim gwiazdom jak Adel, Whitney Houston czy na przykład Jesse J.

-Mam pewien pomysł. Chodź-powiedział Zayn podając mi rękę

-Gdzie mnie zabierasz

-Zaufaj mi

Zayn stanął przede mną  i powiedział mi te słowa prosto w oczy. Ja tylko kiwnęłam na tak. Zayn zaciągnął mnie do samochodu. Bałam się gdzie mnie zabiera. Zayn zaparkował samochód przed jakimś budynkiem. Wysiadła pierwszy okrążył samochód i otworzył mi drzwi  jak prawdziwy dżentelmen. Weszliśmy do budynku, była tam recepcja a nad nią złote i diamentowe płyty.

-Zayn co my tu robimy?

-Zaraz się przekonasz-powiedział ciągnąc mnie w stronę schodów, weszliśmy do jakiegoś pokoju, stała tam reszta zespołu, mulat zamknął drzwi, chłopaki automatycznie się odwrócili, Zayn uśmiechnął się .

-Hej, Rebecca- powiedzieli równocześnie chłopcy

-Hej chłopcy-odwróciłam się do Zayna-Po co mnie tu przyprowadziłeś?

-Bo chcieliśmy nagrać piosenkę z jakąś wokalistką, wytrzeszczyłam na niego oczy dlaczego ja przecież jest wiele osób z talentem.

Z punktu paczenia Zayna;

-No wchodź do pokoju dźwiękoszczelnego i zaśpiewaj to-powiedział Louis wręczając jej kartkę

Weszła do pokoju spodziewałem się czystego delikatnego głosu. A to co usłyszałem to jak młot. Rebeccka miała genialny głos. Ale nie tylko głos miała super. Ona mnie kręcić była najładniejszą dziewczyną jaką do tej pory spotkałem.  Nagraliśmy kawałek i poszliśmy na lunch do Nados

-Może zrobimy dziś imprezę w końcu dopiero 13.00 a jest sobota-zaproponował Harry

-Ta, to dobry pomysł, to tak ty Hazza zajmujesz się listą gości, Louis i Niall jedzeniem a DJ Malik muzyką-powiedział Liam, to będzie dobra okazja by porozmawiać z Rebeccką

- A tły Dadły  cło będziesz robił [A ty Daddy co będziesz robił]-powiedział Nialler z pełną buzią

-Ja postaram się ogarnąć was wszystkich, w końcu jestem Daddy Direction-Dumnie wypiął pierś nasz Daddy i w tym momencie dostał w twarz frytką od Lou, wszyscy zaczęli się śmiać. Odwiozłem Becce do domu i powiedziałem żeby na 18 przyszła do nas na imprezę z przyjaciółkami i kim tam jeszcze chce.

Z punktu widzenia brązowych parzydeł Beccki;

Wow, idę na imprezę do One Direction i nagrałam z nimi piosenkę, dobra lecę zadzwonić do dziewczyn, po 15 minutach wszystkie były u mnie i się przygotowałyśmy

Ja ubrałam to:

Luiza:
Heven:


Mel:


Vicki:


O 17.30 wyszłyśmy i ruszyłyśmy w stronę po drodze wstąpiłyśmy po mojego chłopaka który o dziwo miał czas, na miejscu byłyśmy o 17.50,grzecznie zapukałyśmy drzwi otworzył nam uśmiechnięty Louis.

-Hej wszystkim, jestem Louis-wrócił się do Jake’ka

-Siema  jestem Jake ,jestem chłopakiem Rebeccki-powiedział podając Lou rękę, Louis zaprosił nas do środka i złapał Hev za rękę, aww jak oni słodko ze sobą wyglądali ,trzymając Jake’a  za rękę weszliśmy do domu od razu podbiegi do nas chłopcy Zayn jak tylko popatrzył na mnie i na mojego chłopaka od razu posmutniał. O 18 byli już wszyscy goście. Wszyscy byli wstawieni, najbardziej mój chłopak. Zayn od kont przyszłam  podpiera ścianę, postanowiłam z nim pogadać

-Co tak stoisz sam

-Nie nic-udawał że nic się nie dzieje

-Poderwał byś jakąś fajna dziewczynę

-Miałem pewną na oku, nawet miałem jej wyznać dziś co do niej czyje

-I co się stało

-Okazało się że ma chłopaka

-Life is brutal-powiedziałam i go przytuliłam

-Dzięki zawsze byłaś świetna w pocieszaniu

-Może powiedz jej co czujesz

-I co to da

-Może zauważy że była z nie odpowiednim facetem i wybierze dobrze jeśli nie to znaczy że nie jest ta jedyną

Odwróciłam głowę i zaczęłam  wzrokiem szukać mojego chłopaka, zobaczył go na parkiecie…tańczyła z jakąś pustą lalką i oni się……całowali. Walnęłam go z plaskacza

-Ty dupku , huju jebany, to koniec

-Rebeccka czekaj

-Na co bo na ciebie już się naczekałam nigdy nie miałeś dla mnie czasu-krzyczałam na niego muzyka przestała grać  wszyscy się na nas gapili

-Tak a wiesz wypchaj się suko

-Co do niej powiedziałaś-powiedział do niego Zayn dający mu z sierpowego w twarz

-Zayn zostaw go!-krzyknęłam ze łzami w oczach, na szczęście zjawili się chłopcy i odciągnęli ich od siebie, wybiegłam na taras usiadłam na ławeczce i rozpłakałam się na dobre, poczułam że ktoś siada obok mnie i mnie przytula, podniosłam głowę i zobaczyłam Zayna, miał rozcięty łuk brwiowy.

-Ja przepraszam ale…

-Dziękuje, za to ze mnie obroniłeś-przerwałam mu

-Rebecca, musze to powiedzieć ,zakochałem się w tobie  to o ciebie mi chodziło

-Zayn…-pocałowałam go nie mogłam się powstrzymać

-Jeszcze pięć minut temu żałowała bym, ale teraz jestem singielką i mogę powiedzieć że cię kocham

Zayn pocałował mnie jak żaden inny chłopak wcześniej.             Kocham go i kochałam nawet kiedy byłam z tym dupkiem. Wiedziałam że ta karteczka zmieni moje życie. Zakochałam się w Zayn’nie Maliku teraz mogłabym to wykrzyczeć na głos całemu światu.

-Wracajmy do środka ,bo chyba impreza się już skończyła-powiedział Mulat wstając i podając mi rękę.

Z perspektywy Heven

Impreza się zaczęła od razu ruszyłam z moim chłopakiem na parkiet. Po drodze zahaczyliśmy o barek wypiliśmy kilka głębszych i zaczęliśmy tańczyć, nagle muzyka ucichła usłyszałam kłótnię jednak strasznie szumiało mi w głowie, wydawało mi się ze to Rebeccka kłóciła się z Jakiem. Lou zaprowadził mnie do swojej sypialni po drodze zaczęliśmy się całować w pokoju lekko popchnął mnie na łóżko. Całował mnie tak delikatnie a za razem tak namiętnie. Czułam że to ten jedyny

-Jesteś pewien-zapytałam go

-Przepraszam jeśli nie chcesz możemy poczekać-powiedział wstając ze mnie

Ja tylko zaczęłam go całować zabrałam się za jego koszule po chwili leżałam już w samej bieliźnie a Lou w samych bokserkach, całował mnie po szyi i zaczął schodzić z tymi pocałunkami coraz niżej. Dotarł do moich piersi, zabrał się  za zapinkę od mojego stanika. Przyznam że poradził sobie zna znakomicie. Ciekawe ile razy to robił ale chwilowo ni to siedziało mi w głowiein’;[.; był tam on i jego genialna klata. Stało się byłam szczęśliwa jednak nie jestem pewna czy będę cokolwiek pamiętała z tej nocy.


pozdrawiamy paule i 6c

środa, 6 czerwca 2012

UWAGA!!!

Dawno tu mnie nie było i mam pytanie czy mam pisać bo nie mogłam przez ten czas ponieważ miałam ważne sprawy.