poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Rozdział 1 Pierwsze spotkanie


Z PERSPEKTYWY Rebecci:
Weszłam do domu na kanapie siedziała moja siostra Heven, boże jak ja jej dawno nie widziałam i rzuciłam jej się na szyje.
-Uważaj bo mnie udusisz-powiedziała z uśmiechem na twarzy
-Wiesz że się stęskniłam-powiedziałam i położyłam torby na kanapie, powiedziałam Heven że jestem zmęczona poszłam pod prysznic i w kimono.

 Następny dzień;
Wstałam o 11,wstałam szybko z łóżka popędziłam do łazienki ubrałam moje ulubione cytrynowe szorty i niebieski top zeszłam Heven musiało już nie być, no trudno chwyciłam tosta założyłam koturny i torbę i wyleciałam z domu jak oparzona. Do kawiarni doszłam 5 minut przed czasem,zobaczyłam Luizę z dwoma podobnymi do siebie dziewczynami postanowiłam podejść zobaczyłam że jedna z nich ma plakietke z tąd.
- Hej, jestem Rebecca  a wy?-spytałam podchodząc do stolika
-Hej jestem Vicki- powiedziała dziewczyna z bluzką z myszką miki
- A ja Melanie ale mów mi Mel-dziewczyna w fajnej zielonej sukience
-Jesteście bliźniaczkami?-zapytałam dosiadając się do stolika
-Tak!-Powiedziały jednocześnie zaczynając się z tego śmiac i nagle wszystkie dostałyśmy ataku głupawki.
Z PERSPEKTYWY MEL;
Zaproponowałam wyjście na zakupy i na zwiedzanie Londynu,byłyśmy na London Eye. Vicki tak się bała że cały czas trzymała mnie za rękę nie wiem czy będę mogła nią ruszać ale to taki szczegół.Po 3 godzinach wróciłyśmy do Starbucksa i zamówiłyśmy shaki i usiadłyśmy, rozmawiałyśmy i oglądałyśmy kupione przez nas rzeczy. W którymś momencie Vicki wylała na siebie całą zawartość kubka, zdenerwowała się i poszła do domu się przebrać. Z dziewczynami zaczęłyśmy gadać o muzyce okazało się że obie lubią 1D tak ja i siostra.
Luiza zaprosiła nas na ich koncert bo ma dodatkowe bilety ale nie wie co zrobić z ostatnim biletem,Rebecca zaproponowała że może zaprosi siostrę i wyszła do niej zadzwonić po 15 minut błagania zgodziła się.Zaczęłam się zbierać bo za pół godziny mam wykłady,pożegnałam się i wyszłam.

Z PUNKTU WIDZENIA BRĄZOWYCH PACZYDEŁEK REBECCI;
Gdy Mel wyszła, zadzwoniła ze Vicki już nie przyjdzie bo ma wykłady, z Luizą musiałyśmy to jakoś przeboleć.
-Ja tez będę lecieć bo zaraz spóźnię się do roboty, papa całusy-powiedziała Lu i wyszła zostałam sama stwierdziłam ze jeszcze zostanę zamówię kawę i poczytam książkę,podeszłam do baru z lekturą w ręce i zamówiłam kawę i czekałam i to była najgłupsza rzecz jaką zrobiłam chłopak zbireający zamówienie idąc do swoi towarzyszy wpadł na mnie i wylał na mnie całą zawartość swojego zamówienia i zaczełam krzyczeć
-Ty idioto awwwww-odwróciłam się i pobiegłam do łazienki zaczęłam próbę zmycia plamy ale na marne po 10 minutach wyszła z łazienki, poszłam i usiadłam przy swoim stoliku, wtedy znowu podszedł ten chłopak.
-Bardzo cię przepraszam-sporzał na mnie swoim brązowymi oczami, nie widziałam go dokładnie bo miał kaptur i okulary, wręczył mi swój numer i powiedział żebym zadzwoniła i powiedziała ile zapłaciłam z pralnie.Odszedł, wziełam mój szalik zawiązałam tak by zakrywał plamę i poszłam do domu.

1 komentarz:

  1. Przepraszam że krótki obiecuję że kolejny będzie dłuższy

    OdpowiedzUsuń